sobota, 27 lutego 2016

Rozdział VII-Ron-O-Gaz

Rozdział VII-Ron-O-Gaz

Harry i Ron dotarli do Nory po 2 godzinach. Przed dom wybiegli Fred i George, najwyraźniej czymś zmartwieni.
-Hej, Ron. Hej, Harry. Nikt was nie śledził?-Zapytał Fred.
-Chyba nie... a co?-Odpowiedział Harry.
-Mamy recepturę 58 ale... Tegesownia 1 i tegesownia 2* zaczęły szwankować, musicie nam pomóc, inaczej maszyna wybuchnie!-Powiedział cicho George. Nie wiedzieli, że za krzakiem ukrywa się Draco i nasłuchuje. "O czym oni gadają?" rozmyślał Draco. "Czyżby kolejny sekret?". Harry, Ron, Fred i George weszli do Nory, ale Draco krzyknął "Hejka, Harry. Co tu porabiasz?!?". Nie mógł się powstrzymać od krzyknięcia czegoś głupiego. Harry wzdrygnął się i odwrócił w stronę Dracona.
-Draco... śledziłeś mnie?-Zapytał zaskoczony Harry.-Ty śledziu!-Harry prawie się popłakał.
-Eh... Harry, przepraszam... ale ty ciągle coś przede mną ukrywasz! Co tym razem robisz z przyjaciółmi?!?-Ryknął Draco.
-Dowiedziałbyś się w swoim czasie, Draco... ale skoro już musisz wiedzieć, to powiem...-Spojrzał na Freda i Georgea-My tutaj robimy Ron-O-Gaz.
-Że co robicie?-Zapytał jeszcze raz Draco.
-Ron-O-Gaz. Powstał jak ron miał 4 lata, kiedy beknął, powiedział "Rono gaz" a Bloźniacy to przekształcili i zaczęli produkować taki napój gazowany. Było wiele receptur, najgorsza była 13, ale najsmaczniejsza. rok temu zaczęliśmy pomagać Fredowi i Georgeowi w produkcji, jeździmy co tydzień do Hogwartu z 100 skrzynkami napoju, a wracamy z milionem Galeonów. Ale kiedy nauczyciele dowiedzieli się o tym, że sprzedajemy uczniom jakiś szkodliwy napój gazowany, zakazali go. Ale my go nadal sprzedajemy, jeździmy do Hogwartu w nocy a uczniowie w wakacje też tam jadą tylko po Ron-O-Gaz, on jest teraz trochę nielegalny w Hogwarcie.-Harry zakończył swoją opowieść. Malfoy przemyślał to, co usłyszał. Robią jakiś nielegalny napój i sprzedają go uczniom Hogwartu. Zarabiają co tydzień 1 000 000 Galeonów, i dopiero teraz Harry mu to powiedział.
-Mogę robić go z wami?-Powiedział natychmiastowo Draco, nie wiedział czemu, po prostu chciał.
-Jasne!-Krzyknął Fred.-Dobra, chodźcie, tegesownie się zepsuły!-Wszyscy weszli do Nory i zeszli po schodach do piwnicy.

* Tegesownie-Jedne z maszyn produkujących Ron-O-Gaz

poniedziałek, 15 lutego 2016

Rozdział VI-Kółko szachowe

Rozdział VI-Kółko szachowe

Harry obudził się o godzinie 11:00, zza drzwi dobiegły go czyjeś głosy.
-Szachy są niby takie fajne?
-Tak, wszyscy w klubie popularnych je lubią.
-Szachy są nudne... Czy kółko szachowe jest obowiązkowe?
-Niestety tak, a jeśli coś ci się nie podoba...
-Dobra, dobra. Kiedy się to odbywa?
-W poniedziałki, środy i piątki o godzinie 16:00.
-Dobra, możesz już iść z mojego domu, Neville?
-Tak, już sobie idę.
Po czym Longbottom wyszedł przez okno, a Draco wszedł do pokoju.
-Z kim rozmawiałeś?-Zapytał Harry, chociaż wiedział że z Nevillem.
-Z... KIMŚ!-Odpowiedział krótko Draco. Harry wstał z łóżka i zaczął się ubierać.
-Gdzie idziesz?-Zapytał zaciekawiony Draco, Harry nigdy nie wstawał tak wcześnie (jak na niego).
-Idę do Ronniego (Tak Harry mówił na Rona). To tylko 3 mile, wezmę hulajnogę zamiast rowera...-Harry rozmyślał, a Draco poszedł do toalety.
        ***
Harry został sam w pokoju, krzyknął "Ronnie!" a z pod podłogi wydostał się Ron, wyskoczyli przez okno (to nie był parter) i pobiegli w stronę domu Rona.
-Hulajnogi są za drzewem.-Powiedział Ron i pobiegł po nie.
Po jakimś czasie wrócił i wyciągnął dwie, czarne, z naklejkami z ogniem i napisem Harry i Ronnie. Odjechali.
     ***
Na górze Draco wciął myślał o kółku szachowym...